Podchody
Truman zaczyna bawić się w podchody. Najpierw pyta się żony, co tak ją ponagla do pracy - ona ma już w zanadrzu gotową historyjkę o tym, jaki to niebezpieczny wypadek się wydarzył, a ona będzie pomagała przy operacji. Kiedy tylko wychodzi z domu, Truman śledzi ją rowerem - chce zobaczyć, czy jego żona faktycznie operuje. Kiedy dochodzi do szpitala, prosi, by jedna z koleżanek jego żony przekazała jej, iż Truman odezwie się z Fidżi. Ona wygląda na nieco zbitą z tropu, ale nie traci fasonu. Obiecuje przekazać. Truman tymczasem pakuje się czym prędzej i jedzie na lotnisko, by zarezerwować lot. Jednak okazuje się, że wszystkie loty zostały wykupione i następny jest tylko za miesiąc. Jakoś nie chce mu się w to wierzyć, ale idzie na autobus - chce dojechać do Chicago, a potem stamtąd dolecieć na Fidżi. Autobus dziwnym trafem się psuje i Truman ponownie utknął. W końcu wraca do domu, a jego żona zastaje go w samochodzie - jest skupiony na czymś, ale nie chce powiedzieć na czym. Dopiero, kiedy żona wsiada do samochodu mówi, że zaraz przejdzie kobieta z psem, facet z kwiatami i przejedzie garbus. Odgaduje. Truman zorientował się, że wszyscy chodzą w kółko, jakby usypiali jego czujność. Żona chce wysiąść, ale on nie pozwala, zamyka drzwi i mówi "jeźdzmy teraz na Fidżi".
Truman - życie na wizji .